Brakowałoby mi gry na fortepianie
Rafał Blechacz w rozmowie z Janem Popisem
Jaki był cel udziału w Konkursie?
Przede wszystkim szczęście grania. Szczególnie w trzecim etapie, w Koncercie jest radość i melancholia, ale każdy pianista cieszy się, że może zagrać ten utwór.
Czy traktuje Pan konkurs przede wszystkim jako rywalizację?
Przede wszystkim chciałem dobrze zagrać. W czasie konkursów staram się nie słuchać innych pianistów, skupiam się w sobie, to jest najważniejsze.
Kiedy grał Pan pierwszy utwór Chopina?
Kiedy miałem 11 lat, to był Nokturn H-dur opus 32 nr 1. Koncert po raz pierwszy grałem w 1999 roku. Trzy lata wcześniej po raz pierwszy brałem udział w konkursie, był to ogólnopolski konkurs w Bydgoszczy.
Co chciałby Pan powiedzieć najbliższym?
Przede wszystkim pragnę podziękować. Rodzicom, pani profesor, znajomym, wszystkim, którzy dawali mi wsparcie.
A co po Konkursie?
Naprawdę trudno powiedzieć.
A jest Pan zmęczony?
Zmęczenie? Pewnie też. Ale też wielkie emocje i szczęście.
Czy jest już Pan gotowy do kariery koncertowej?
Cały czas myślę o poszerzaniu repertuaru. Nie można w kółko grać programu konkursowego. Chcemy z profesor wrócić do sonaty Brahmsa, przygotować Wariacje Goldbergowskie. Bach jest mi bardzo bliski. Rozczytałem te wariacje, gdy miałem 12 lat.
A Pana ulubieni pianiści?
Jest wielu. Oczywiście wielki polski pianista Krystian Zimerman. Mam wszystkie jego płyty. To wspaniały artysta.
Z czego musiał Pan zrezygnować, żeby grać na fortepianie? Brakuje Panu czegoś?
Nie musiałem z niczego rezygnować. A brakowałoby mi... gry na fortepianie.