PolandAccess.pl
SEARCH
IN Warsaw
Exchange Rates
Warsaw Stock Exchange - Indices
The Warsaw Voice » Other » Monthly - October 22, 2005
Gałązka lepsza od korony
Article's tools:
Print

Zwycięzca XV Międzynarodowego Konkursu im. Fryderyka Chopina otrzyma 25 tysięcy dolarów, złoty medal oraz godło sławy i uznania – wieniec laurowy. O powrocie do chlubnej konkursowej tradycji pisze Aleksander Laskowski.

W powojennej kamienicy przy ulicy Poznańskiej swoją siedzibę ma firma o niezwykle, jak na boleśnie doświadczoną Warszawę długiej historii – Pracownia Sztuki Dekoracyjnej. Istnieje od 1862 roku, przed wojną nosiła nazwę Bracia Łopieńscy. Obecnie pracownię prowadzi prawnuczka założyciela Anna Łopieńska-Lipczyk wraz z mężem Wojciechem Lipczykiem. To właśnie oni wykonali wieniec, który otrzyma laureat tegorocznego Konkursu.

Narodziny tradycji
Spotykamy się wśród artystycznych odlewów. Na stole czekają pożółkłe fotografie, dokumentujące historię rodziny od pokoleń związanej z brązownictwem. Z oddali słychać metaliczne dźwięki. Praca wre.
"Z prośbą o wykonanie wieńca laurowego dla zdobywcy pierwszej nagrody do dziadka i ojca Ani zwrócił się profesor Żurawlew" - opowiada Wojciech Lipczyk. Od tego momentu datuje się ta historia.
Jednak zanim pojawił się wieniec, była złota laurowa gałązka, którą wręczono Ignacemu Janowi Paderewskiemu podczas otwarcia warszawskiej Filharmonii w 1901 roku. Kolejne, tyle że srebrne gałązki, władze Filharmonii wręczały muzykom o światowej renomie, odwiedzającym tę instytucję. "Autorem projektu był Ani dziadek Grzegorz, wszystkie odlewy wykonywano w naszej firmie" - mówi Wojciech Lipczyk. "Zawsze była gotowa dyżurna gałązka, tak na wszelki wypadek" - dodaje Anna Łopieńska.
Profesor Żurawlew znał tę tradycję. Kiedy powstał pomysł Konkursu zwrócił się do Łopieńskich z prośbą o wykonanie wieńca z inskrypcją "Szczęść Boże w karierze artystycznej. Inicjator Konkursu Jerzy Żurawlew." Ostatni laur wręczono Halinie Czerny-Stefańskiej, która zdobyła pierwszą nagrodę w 1949 roku. Później tradycja upadła.

Usunąć Boga
Przed V Konkursem przedstawiciele władz państwowych zgłosili się do Jerzego Żurawlewa z żądaniem usunięcia inwokacji do Boga. Profesor nie zgodził się. Pracownicy Ministerstwa Kultury po cichu zaproponowali Tadeuszowi Łopieńskiemu zrobienie wieńca z innym napisem. "Teść stanowczo odmówił pracy za plecami profesora Żurawlewa" - opowiada Wojciech Lipczyk. Władza zdecydowała, że skoro nie może być bez Boga, to nie będzie w ogóle.
I nie było aż do 2000 roku, kiedy Towarzystwo Chopinowskie postanowiło do tradycji powrócić. Okazało się jednak, że wykonanie wieńca nie jest rzeczą łatwą.

Wieniec
"Firma została upaństwowiona w 1950 roku. Wszystko, w tym modele wieńca, zostało zabrane i rozkradzione" - wspomina Wojciech Lipczyk. Na szczęście swój laur przechowała Halina Czerny-Stefańska. Można było wykorzystać go jako wzór, choć tylko w sensie rysunkowym, bo srebrny wieniec był zbyt delikatny, by zdjąć z niego formę. "Te listki naprawdę muszą być cieniutkie, przecyzelowane - żeby wyglądały jak żywe" - pokazuje Anna Łopieńska.

Pomnik
Z upaństwowieniem firmy Bracia Łopieńscy wiąże się jeszcze jedna chopinowska historia. "W 1950 roku w warsztacie były już przygotowane modele do odlewu pomnika Chopina z Łazienek, zniszczonego w czasie wojny przez Niemców. Ale firmę zabrano, teściowi nawet nie pozwolono wejść, przejście zagrodził mu jego własny dozorca. Zaczęły się tu rządy robotniczo-chłopskie, które po pięciu miesiącach skończyły się kilkoma nieudanymi odlewami. Tadeusza Łopieńskiego zatrudniono z powrotem w jego własnej firmie - jako "kierownika artystycznego i technicznego". Kiedy pomnik skończono, teścia zwolnili z pracy. W nagrodę wręczono mu dożywotni zakaz wykonywania zawodu jako byłemu kapitaliście" - kończy swoją opowieść Wojciech Lipczyk.
W 2000 roku srebrny wieniec zabrał do Chin zwycięzca XIV Konkursu Yundi Li. Dokąd pojedzie kolejny wawrzynowy laur? A może tym razem zostanie w Polsce? Został w Polsce.

© The Warsaw Voice 2010-2012